Paula Adamczyk

O MNIE

Mam na imię Paula. Pochodzę z Krakowa ale od dwóch lat mieszkam w Anglii. Nigdy nie sądziłam, że moja historia może być inspiracją dla innych jednakże od pewnego czasu coraz więcej osób zwraca się do mnie z prośbą o poradę.

Choć jeszcze niedawno nie wyobrażałam sobie ze znajdę odwagę by napisać o sobie publicznie postanowiłam jednak opowiedzieć moją historie szczególnie po to, by zachęcić tych którzy potrzebują zmian a jednak stoją z boku bojąc się opuścić własną strefę komfortu.

Wiem z własnego doświadczenia, że najtrudniej jest zacząć….przewartościować, poukładać po nowemu, nauczyć się żyć inaczej. Jeśli jednak znajdziecie w sobie choć odrobinę odwagi i otworzycie się na zmiany Wasze myśli i działania przyciągną to o czym marzycie.

CO NA FESTIWALU?

Przygotowałam dla Was opowieść „Roślinne przebudzenie.”

Moja historia zaczęła się wiele lat temu. Byłam bystrym i inteligentny dzieckiem. Nauczyłam się czytać szybciej niż przeciętne dzieci. Byłam bardzo spostrzegawcza i elokwentna.

Problemy zaczęły się gdy poszłam do szkoły. Zaczęłam odstawać od innych dzieci zarówno wyglądem (byłam wyższa od koleżanek o głowę i grubsza) jak i osiągnięciami szkolnymi (miałam problemy z koncentracją i zapamiętywaniem).

Nigdy nie pamiętałam co było zadane a prace domowa odrabiałam godzinami. Trafiłam do specjalisty, który zdiagnozował u mnie ADD- odmianę ADHD polegająca na zaburzeniach deficytu uwagi. Od tego momentu mogłam choć trochę przestać się obwiniać za moje niepowodzenia. Kontakty z rówieśnikami sprawiały mi trudności i pomimo, że w swojej klasie byłam w miarę akceptowana to poza nią czułam się odtrącona a przez to gorsza.

Problemy w szkole przyczyniły się do mojej samooceny, która z dnia na dzień stawała się coraz niższa. To uczucie towarzyszyło mi przez kolejne lata pomimo, że na mojej drodze czasem spotykałam przyjazne osoby, które chociaż na chwile pozwalały mi wierzyć że jestem coś warta. Miałam trudności z nauką. Potrafiłam godzinami siedzieć nad książkami a pomimo tego moje sprawdziany kończyły się porażka.

Pamiętam jak w pewnym czasie miałam 6 godzin dodatkowych korepetycji z matematyki tygodniowo a i tak dostawałam oceny niedostateczne. Od dziecka zmagałam się również z nadwagą z powodu której byłam wyśmiewana oraz nazywana przeróżnymi epitetami. Nie wstydzę się tego jak wyglądałam, ponieważ nie jestem już ta sama osobą.

Byłam Paulą która przejmowała się zdaniem innych oraz robiła to czego oczekiwali inni. Niejednokrotnie postępowałam w sprzeczności ze sobą , robiąc rzeczy których obecnie żałuję i się wstydzę, jednak były one częścią mojej drogi.

Dzięki nim doszłam do tego kim jestem obecnie. Stosowałam różne diety, chodziłam na siłownie ale utrata wagi była chwilowa. Kilogramy szybko wracały, a ja znowu nie czułam się dobrze w swoim ciele.

Straciłam całkowicie wiarę w siebie kiedy dobrnęłam do klasy maturalnej. Kłopoty z matematyka, wyjazd mamy, ciągła krytyka ze strony ojca oraz brak akceptacji ze strony koleżanek z klasy to tylko niektóre problemy z jakimi się wówczas zmagałam . Pomimo tego, że już kilka lat wstecz pozbyłam się mojej nadwagi moja wiara w siebie była poniżej zera.

Na trzy miesiące przed maturą przeniosłam się do innej szkoły ale niestety zabrakło mi czasu by nadrobić straty. Jednakże dzięki zmianie środowiska oraz wsparciu ze strony nowych nauczycieli zdałam klasę maturalną, choć do matury przystąpiłam dopiero po roku. Po zakończeniu szkoły dołączyłam do mamy , która od ponad roku mieszkała w Anglii i rozpoczęłam naukę w Collegu na kierunku Beauty Therapy.

Postanowiłam zadbać o siebie by być wiarygodną w swoim zawodzie. Zaczęłam interesować się zdrowym odżywianiem, kilka razy w tygodniu chodziłam na siłownie. Stawałam się powoli inna osoba… choć dopiero na początku drogi do lepszego ja.

Po wykładzie mam przyjemność zaprosić Was na nieziemsko pyszne sushi przygotowane na wspólnych warsztatach a po nich wspólna degustacja.

Z surowego można wyczarować zabójczo pyszne przekąski i rozkoszować się tym niecodziennym smakiem. Smacznie, zdrowo, kolorowo.

Surowe nie znaczy nudne i bez smaku. W końcu tęcza na talerzu to Boski pokarm. Zapraszam do Smacznego Kolorowego Świata na surowo!

DODATKOWE INFORMACJE

Na obu fotografiach widzicie te sama osobę a jednak pomiędzy nimi jest ogromna różnica. Nie tylko 30 kilogramów na wadze ale przede wszystkim ogromna różnica w postrzeganiu własnej osoby i otaczającego mnie świata.

Początek mojej prawdziwej przemiany zaczął się jednak dopiero wówczas, gdy zaatakowała mnie egzema. Był to największy i najsilniejszy atak w życiu. Cierpiałam na nią praktycznie od urodzenia. Jako niemowlę miałam tzw. skazę białkowa, na co lekarze nakazali mojej mamie odstawić karmienie piersią i przepisali mleko z soi, która jak większość z nas wie jest zmodyfikowana genetycznie i na pewno nie zastąpi nam pokarmu matki.

Kondycja mojej skóry i samopoczucie ulegało ciągłym zmianom . Silniejsze ataki zaleczane były lekami przeciwhistaminowymi oraz maściami sterydowymi. Musiałam również unikać wielu produktów , które rzekomo mnie uczulały. Skóra zawsze polepszała się na wakacjach, podczas których kąpałam się całymi dniami w morzu i basenach oraz korzystałam ze słońca. Jadłam wtedy wszystko bez ograniczeń a skóra była piękna.

Może to miało znaczenie,że nie było stresu, nieprzyjaznych ludzi oraz nauczycieli . Przez lata utrzymywał się podobny scenariusz tj. jesienią nasilały się objawy alergii , które następnie utrzymywały się do początku wakacji. Jednakże ponad rok temu dopadł mnie największy atak egzemy, tuż po tym jak zakończyłam tzw. Post Dąbrowskiej, na który przeszłam w celu utraty kilogramów i oczyszczenia organizmu z toksyn . Kilogramy szybko zleciały w dół a ja czułam się znakomicie. Niestety nie wyszłam poprawnie z postu.

W święta Bożego Narodzenia dosłownie rzuciłam sie na jedzenie. Wkrótce kilogramy powróciły a wraz z nimi pojawiła się swędząca wysypka , która z dnia na dzień pokrywała coraz to większy obszar mojego ciała. Próbowałam się ratować maściami sterydowymi jednak działały one tylko przez chwile. Dodatkowo zaczęłam suszyć skórę suszarką oraz brałam gorące prysznice bo przynosiły mi ulgę w swędzeniu.

Wkrótce odkryłam że skóra jest po nich poparzona i pokryta piekącymi ranami. Cierpienie było nie do opisania. Skóra była sucha i sypała się jak płatki śniegu. Wszędzie było jej pełno. Do tego miałam tzw. oozing, czyli pojawiały się takie rany z limfa, mokre i śmierdzące jak zgnilizna.

Nie miałam ochoty na nic. Leżałam godzinami w łóżku i płakałam. Każdy ruch sprawiał mi ból. Pogrążałam się w depresji , którą zagłuszałam jedzeniem. Spałam prawie cały dzień a organizm i tak był wyczerpany. Cała energię wykorzystywał na trawienie ciężkiego pokarmu. Byłam zrozpaczona i pozbawiona nadziei.

Zaczęłam szukać ratunku w internecie, gdzie pewnego razu natrafiłam na profil Ullenki, która wyleczyła swoją córkę z egzemy.

Stosuje ona w leczeniu dietę roślinna opartą na warzywach, owocach oraz ziołach. Napisałam do niej.

Zaczęłam czytać, oglądać filmiki, chłonąć wiedzę. Wkrótce podjęłam decyzję o przystąpieniu do programu . Stopniowo eliminowałam szkodliwe produkty. Zaczęłam od diety wegańskiej bez glutenu i bez cukru. Odrzuciłam jedzenie produkujące śluz jak oleje, strączki, ziemniaki czy ziarna. Do tego piłam mieszanki ziół które opracowała Ullenka jak młody jęczmień, szot z kurkumy, cytryny.

Każdego ranka piłam sok z selera naciowego, który jest lekiem numer jeden na egzemę. Wprowadziłam także Głodówki czasowe czyli tzw. okna żywieniowe . Pierwszy posiłek o 11 tej a ostatni o 19 tej.

Gotowanych produktów jeszcze nie eliminowałam do końca, żeby spowolnić proces dektoksyfikacji , ponieważ egzema jest skomplikowana i nie można od razu przejść na detoks. Większość moich posiłków zamieniała się w soki, surowe owoce i sałatki. Nie będę nikogo oszukiwać i powiem, że rozpoczęcie tej drogi było dla mnie bardzo trudne.

Z tradycyjnej diety, w której jadłam dużo słodyczy, glutenu, nabiału, nagle przeszłam na weganizm i z czasem na praktycznie większość surowego. Tylko owoce i warzywa. Było to nie lada wyzwanie, któremu towarzyszyły upadki.

Poległam parę razy żeby dojść do tego gdzie teraz jestem. Były okresy gdzie jadłam frytki i czipsy czy napiłam się piwa. Raz, jeszcze na początku drogi poszłam do ulubionej restauracji i najadłam się wszystkiego, łącznie z krewetkami, które zawsze uwielbiałam. Pomimo wszystko wytrwała z dnia na dzień upewniając się w przekonaniu, że jest to właściwa droga.

Efekty pojawiały się stopniowo,
– jako pierwsze zaobserwowałam wzrost energii, potrafię być aktywna przez cały dzień bez zbędnego polegiwania w łóżku (wcześniej leżałam w nim całymi dniami i spałam z przerwami na jedzenie)
– moja sylwetka z dnia na dzień stawała się coraz smuklejsza i lżejsza….w sumie od początku programu pozbyłam się 30 kilogramowego balastu
– mój umysł stał się przejrzysty , wyostrzyły się zmysły
– przestały wypadać włosy i pojawiło się pełno tzw. baby hairów
– paznokcie się wzmocniły
– w miejsce depresji pojawiła się wiara w przyszłość i nieodparta chęć kolejnych zmian.
– pojawiła się niechęć do telewizji
– wzmocniła się potrzeba obcowania z naturą
– na poprawę skóry musiałam czekać jednak wiele miesięcy, jednego dnia objawy alergii się wyciszały, żeby następnego pojawić się ze zdwojoną siłą. Wciąż nie jest idealnie choć w porównaniu z tym co było na początku jest pięknie.

Wraz ze zmianami fizycznymi uległ przewartościowaniu mój Świat . Skupiona na tym co dla mnie najważniejsze zaczęłam przyciągać to o czym od dawna marzyłam.

W moim życiu pojawili się wspaniali ludzie, którzy inspirują mnie do dalszych zmian . Choć od początku mojej przemiany minął ponad rok, nadal wiele przede mną. Moja chęć rozwoju jest coraz większa. Uwierzyłam, że potrafię, zobaczyłam że mogę …. choć jeszcze niedawno zdanie matury i dostanie się na studia w Anglii kojarzyło mi się z czymś nieosiągalnym.

Każda porażka złożyła się na mój sukces. Tak musiało być, taka droga była mi dana. Stale się uczę i rozwijam. Każdego dnia jestem lepszą wersją siebie.

GALERIA ZDJĘĆ

ZNAJDZIESZ MNIE TUTAJ

KUP BILET

GOTOWI NA WSPÓLNE ŚWIĘTOWANIE ŻYCIA?

SPOTKAJMY SIĘ NA OWOCOWYM FESTIWALU!